SamaRama napisał(a):Piszesz jakbyś urwał się z jakiejś innej planety. To że pies goni tylko przestraszonego, to tzw "urban legend". Wszyscy powtarzają, a nikt nie wie dlaczego.
Po to są tacy ludzie , właśnie fachowcy,którzy dzielą się wiedzą i doświadczeniami oraz edukacją społeczeństwa.
SamaRama napisał(a):... jakie znaczenie ma czy jadący rowerem, boi się czy też nie...
... a nie odwoływać się do opinii ekspertów od tresury psów czy psich psychologów i obwiniać rowerzystów, że sami są sobie winni...
...Najlepiej byłoby, żeby odpędzony pies miał nauczkę na przyszłość
Tacy"nieświadomi prawdy" starają się nie wyleczyć problem ale zaleczyć,do tego w jednej bramie,
z resztą tylko do następnego miotu albo cieczki kiedy coś następnego się wylęgnie lub przybłąka.
Fachowcy starają się rozwiązać problem definitywnie.
Ja mając wiedzę tę którą mam miałam problem tylko w z jednym przypadkiem agresji. Ale to było moje przewinienie bo nie powinnam była w ogóle odzywać się do psa.
Następnym razem tylko przy mnie z teatralnymi pokazówkami- przebiegł około kilometra i nawet nie zbliżył pyska na odległość pół metra.
Wiedzę można wykorzystać wszędzie. I w Daniszewie i obok. Ba...Mało tego! Wszak nie tylko mnie pod domem się sprawdza.
SamaRama napisał(a):...Najlepiej byłoby, żeby odpędzony pies miał nauczkę na przyszłość i jego niefrasobliwy właściciel również....
... Nie wygląda na to, że ich właściciel czuje się w jakikolwiek sposób odpowiedzialny za swoje psy.
Tak. to prawda ale ja bym poparła tylko część wypowiadanego zdania:
Najlepiej byłoby żeby to niefrasobliwy właściciel miał nauczkę na przyszłość A nie nieupilnowany pies.
Są telefony komórkowe i numery "Dyżurne".
Za pogryzienie czy stwarzanie publicznego niebezpieczeństwa są mandaty.
Poza terenem zamieszkałym można już bać się o własnego, nie upilnowanego psa.
Już 200m od ogrodzenia może dostać śrutem nie tylko nasz pies, ale każdy kiedy jest bez nadzoru nie jest bezpieczny.
Tak stanowi prawo myśliwskie. Tu jest problem pański-bezpański. Takie wałęsające się na wsiach psy uważa się tylko za potencjalnie niebezpieczne bo tylko polujące na zwierzynę a nie wiadomo czy uciekł z posesji czy jest wolnym psem.a w tym przypadku to i zdziczałym.
Można ustrzelić śrutem obcego psa kiedy poluje na naszym wyłącznie terenie. Bezpański pies ma prawo przebywać gdzie chce. Można się skutecznie zabezpieczyć ale nie krwawo bronić. Świadomie się bronić należy nawet śrutem ale nie można tego propagować. Należy się zabezpieczyć przed takiego psa wizytami.
SamaRama napisał(a): Ale czy mamy też mówić: "Nie jeździjcie przez Daniszewo albo przez jakąkolwiek wieś'? Albo: "Jeździjcie tylko w grupach, bo w stadzie, jednostka ma większe szanse."
Tak. Tak należy mówić. Bo jeśli się boimy lub nie potrafimy poradzić w takiej sytuacji to chcielibyśmy o tym wiedzieć i mieć szansę się należycie się zabezpieczyć.
Co nie znaczy że potencjalnie siedzimy na kwadracie przed domem bo mamy pewność że tylko tam nic nas nie ruszy.
To znaczy że wiemy gdzie się tego spodziewać i nie musimy się stresować.
Przygotowani na takie sytuacje, nie będziemy mieli większego stresu niż trzeba.
Będziemy przygotowani a nie przestraszeni.
Co za tym idzie nie zachowamy się nieobliczalnie.
Na ten moment mam bardzo duże zaległości za które przepraszam ale jak tylko wrócę to nadgonię.