Strona 1 z 1

Czy bieganie nas wykończy?

PostNapisane: 11 maja 2011, o 14:38
przez Slawek

Re: Czy bieganie nas wykończy?

PostNapisane: 11 maja 2011, o 20:08
przez karolbiegacz
Slawek napisał(a):Ciekawa wymiana zdań :)
http://wyborcza.pl/1,75248,9564155.html


No to się kolarze ucieszą :)
Nic tylko jeździć pozostało :)

PostNapisane: 12 maja 2011, o 07:07
przez Pijący_mleko
Wymiana na argumenty ciekawa.
Nawet można się pokusić o wstawienie słowa rowerzyści zamiast biegacze i artykuł prawie idealnie pasowałby do tej dyscypliny. ;)

PostNapisane: 12 maja 2011, o 07:53
przez jojas
Pijący_mleko napisał(a):Wymiana na argumenty ciekawa.
Nawet można się pokusić o wstawienie słowa rowerzyści zamiast biegacze i artykuł prawie idealnie pasowałby do tej dyscypliny. ;)

A co tu ciekawego? Jeden przedstawił swoje argumenty drugi swoje. Uprawianie sportu nie jest zdrowe i już, w przeciwieństwie do aktywności ruchowej. Pijący spróbuj zamiast biegania wstawić łucznictwo. :)

PostNapisane: 12 maja 2011, o 08:00
przez Pijący_mleko
jojas napisał(a):A co tu ciekawego?

Wiedziałem ze znajdziesz jakieś słowo do którego możesz się uczepić :) ... no dobra palnąłem te zdanie bez zastanowienia.
Ale łucznictwo do artykułu mniej pasuje.
W tej dyscyplinie jest mniej czynników wspólnych z treścią artykułu.

Ale niech Ci będzie, jak spojrzy się na treść bardziej ogólnie (a może bardziej szczegółowo - sam wybierz jak rozumiesz o co mi chodzi :) ) to właściwie nie wiadomo o co chodzi tym dwóm panom ;)

PostNapisane: 12 maja 2011, o 09:11
przez jojas
Pijący_mleko kręcisz inaczej mówiąc walisz ściemę. ;)

PostNapisane: 12 maja 2011, o 09:50
przez karolbiegacz
Nic tylko uwalić się i leżeć :)

PostNapisane: 12 maja 2011, o 13:59
przez jojas
No i wot problem. Uwalić się to nie sztuka. Ale czym i jak to zrobić aby człek nie miał kaca (moralnego), to nie jest prosta sprawa. ;)

PostNapisane: 12 maja 2011, o 14:05
przez Pijący_mleko
Proponuję Wam szachy.
Sport bezpieczny.
Co najwyżej skręcicie nadgarstek lub trochę się przegrzeje pod czachą.

PostNapisane: 12 maja 2011, o 20:14
przez jojas
A Fisher? Oczywiście Bob a nie Gary. :D

PostNapisane: 13 maja 2011, o 07:22
przez karolbiegacz
jojas napisał(a):A Fisher? Oczywiście Bob a nie Gary. :D

Fisher to kojarzy mi się z biegaczem (narciarskim) :)

PostNapisane: 26 cze 2011, o 18:32
przez KOJOT
Sven Fisher biatlonista niemiecki - już nie startuje

PostNapisane: 26 cze 2011, o 21:51
przez jojas
Ups pomyłka. Powinno być Fischer :(

PostNapisane: 27 cze 2011, o 04:57
przez karolbiegacz
mnie w tym sezonie wykończyło :(

PostNapisane: 24 lip 2011, o 13:06
przez POZDRAWIAM
Mnie osobiście bieganie też wykończyło w tym roku :szok: :szok:
Ale .... pamiętam takie czas i to nie tak dawno - kiedy biegałem (lub brałem udział w kilkudziesięciu imprezach w roku ) i nic się nie działo :)
Zawsze można do czegoś się przyczepić.
pozdrawiam

PostNapisane: 25 lis 2011, o 07:20
przez karolbiegacz
Kolarz na forum biegowym:

Hej,
Uprawiam kolarstwo szosowe na "wysokim amatorskim poziomie", w tym sezonie startowałem w kilku ważnych wyścigach, czego wynikiem były miejsca przeważnie w pierwszej trójce OPEN, niesamowicie zagrzało mnie to do dalszej walki. Treningi kolarskie to głównie baza sięgająca w moim wieku i stażu (18 lat) do 5h podczas jednego treningu, w zależności od okresu sezonu i interwałów z którymi przychodzi mi się zmierzyć. Okres rozjazdowy jest już za mną - spokojne przebieżki by przygotować organizm do innego sportu, basen, długie przejażdżki - rozpocząłem okres przygotowawczy 4 dni temu, celem jest wzmocnienie kości i stawów oraz innych mięśni, które są zaniedbywane podczas specyficznych i nienaturalnych ruchów jakie wykonuję pedałując. Czyli przewaga biegu nad przeplatającym cały trening rowerem. Zdaję sobie sprawę, że te dwa sporty niezbyt ze sobą współgrają, ba, podczas sezonu niewskazane jest nawet chodzić dłużej niż 20min dziennie, nie mówiąc o bieganiu, ale w tym przypadku służy to wzmocnieniu ciała i powolnemu rozwijaniu wytrzymałości tlenowej. Ale do sedna.
Przeglądając biegowe plany treningowe na które trafiłem (może to przypadek, a może nie?) nie spotkałem się z metodą tzw. periodyzacji, która zakłada pewien dłuższy okres wzrastającego obciążenia i krótszy okres odpoczynku, mający na celu adaptację organizmu do wymagań które wcześniej mu postawiliśmy, w moim "biegowym" przypadku wygląda ona tak:
Obrazek
(zarówno treningi "Rower" i "Bieg" są w strefie tlenowej, a "Marszobieg" i "Rower regeneracyjnie" służą aktywnej regeneracji)
Pytanie czy tak można? Uznałem, że tak, bo zarówno bieganie długodystansowe jak i kolarstwo szosowe to sporty w których najważniejsza jest baza przez co są bardzo podobne. Może macie jakieś sugestie jak lepiej spędzić ten listopadowy okres? Dodam, że w okresie Grudzień-Marzec mam do zrealizowania bazę na rowerze sięgającą 20h tygodniowo, dlatego obawiam się czy 11h/tydz. w tym miesiącu to oby nie za mało, z drugiej strony nie chcę przeginać a bieganie dla osoby która przez 11 miesięcy jeździ a nie biega/chodzi to na początku niezbyt przyjemna sprawa (bolą mięśnie i kości)

PostNapisane: 4 cze 2015, o 16:41
przez edmondzik
Wszystko trzeba dobrać do wieku, stanu zdrowia. Istotne jest jak jesteśmy wytrenowani. Na pewno amator nie powinien bez treningu rzucać się od razu na bardzo długie maratony. Wszystko trzeba stopniować.