Popołudniu
Po skromnym obiedzie, nie udaje już mi się namówić krulika na kolejny wypad
jest zmęczony, apatyczny.
Ja jednak nie mogłem sobie odmówić, miasto poznane, teren za miastem kusił.
Co prawda zimno, coś chyba koło -13º
ale odmówić tym kuszącym wzgórzom
Wybieram najkrótszą drogę z internatu za miasto
i pełne zaskoczenie,
kilkaset metrów jazdy i mam lessowy wąwóz

.
Od tej pory olałem focenie
Słońce, wzgórza, nieznana okolica
przejmujący mróz
jakiej jeszcze motywacji trza, by pocisnąć pedały
podjazdy szły lekko, widoki intrygowały
więc pojeździłem dłużej niż planowałem.
Wieczorem krulik jeszcze chce rozgrzać samochód i upolować coś do jedzenia
co nie jest łatwe w "świąteczny dzień"
Rozgrzanie samochodu było ważne,
ale i tak 2-go stycznia odmówił posłuszeństwa.
Jak już pisałem, mieszkaliśmy internacie
klimaty naprawdę rześkie
na zewnątrz -13º
a w pokoju
Nudzący się krulik
Dobranoc