trening - podjazdy
Wielki problem (a może nie aż tak wielki) kolarzy mieszkających na nizinach to brak tras typowo górskich. Podjazdy należy jednak ćwiczyć. Cały problem polega na zlezieniu odpowiedniej górki. Podzielcie się z innymi wiadomościami o znanych wam podjazdach wokół Ostrołęki nadającymi się do tego typu treningu.
Ja sam często jeżdżę w tym celu na podjazd za mostem w Rózanie. Jest on jednak dość daleko od Ostrołeki. Posiada jednak przyzwoita długość i nachylenie pozwalające na jako taki trening podjazdów.
Najczęściej w tym miejscu wykonuje trening polegający na kilkukrotnym podjechaniu przy utrzymaniu stałej kadencji. Staram się także nie wstawać z siodła. Intensywność treningu bardzo duża (strefa IV i V). Główny celem jest wyrobienie wytrzymałości na podjazdach i podwyższenie progu mleczowego.
Czasami wykonuje tu tzw. sprinty podjazdowe, jednak nachylenie jest trochę za duże do tego ćwiczenia.
Ja sam często jeżdżę w tym celu na podjazd za mostem w Rózanie. Jest on jednak dość daleko od Ostrołeki. Posiada jednak przyzwoita długość i nachylenie pozwalające na jako taki trening podjazdów.
Najczęściej w tym miejscu wykonuje trening polegający na kilkukrotnym podjechaniu przy utrzymaniu stałej kadencji. Staram się także nie wstawać z siodła. Intensywność treningu bardzo duża (strefa IV i V). Główny celem jest wyrobienie wytrzymałości na podjazdach i podwyższenie progu mleczowego.
Czasami wykonuje tu tzw. sprinty podjazdowe, jednak nachylenie jest trochę za duże do tego ćwiczenia.

Mniej więcej na linii Nowogród-Zaruzie-Tyszki Nadbory na szosie Łomża-Ostrów Maz. zaczyna się obszar mocno pofałdowany i okazji ćwiczenia podjazdów jest na wschód od niej co niemiara. Przykładowo, do Łomży i sąsiadującej z nią wsi Piątnica można wjechać jedną z trzynastu dróg asfaltowych i w 9 z nich trzeba się przebijać przez znaczne górki już w granicach Łomży lub tuż wcześniej, a w 4 pozostałych wypadkach takie górki znajdują się niewiele dalej. Mogę polecić wiele miejsc, w których podjazdy (lub zjazdy, zależy od kierunku jazdy) trwają bez przerwy przez kilometr lub nawet więcej, w dodatku w większości mając znaczne nachylenie. Zaś podjazdy/zjazdy półkilometrowe to wszechobecna norma.
.
